Na Ionę nie przyjeżdża się tylko po to, aby odwiedzić słynne na cały świat opactwo, czy też podążać śladami Św. Kolumby. Nie przyjeżdża się także jedynie dla pięknych plaż, czy też widokowych szlaków do pieszych wędrówek. 

Na Ionę przyjeżdża się także po to, aby zobaczyć derkacza. Obserwatorzy ptaków kojarzą Ionę właśnie z występowaniem tego rzadkiego, trudnego do obserwacji gatunku ptaka.
Derkacz należy do rodziny chruścieli. Ten średniej wielkości ptak o charakterystycznym, rdzawobrązowym kolorze jest dzisiaj pod ścisłą ochroną. Derkacz zamieszkuje niezbyt gęste i niezbyt wysokie tereny trawiaste. To jest jego naturalne środowisko.  Postęp w użytkowaniu łąk, używanie szybkich, nowoczesnych kosiarek spowodował znaczne uszczuplenie populacji derkacza w całej Europie.  W wielu państwach – także w Polsce – opracowano programy ochrony derkacza polegające m.in. na pozostawianiu corocznie niewykoszonej części łąk tam, gdzie występuje derkacz. Działania ochronne zmierzają do utrzymania lub przywrócenia tradycyjnej gospodarki rolnej, z uwzględnieniem wymagań ochrony gatunku, n.p. opóźnienie terminów koszenia. Zachęca się rolników, aby pozostawiali nieskoszone obszary łąk po to, aby mógł tam rozmnażać się derkacz. Zachęcie towarzyszą pieniądze, które otrzymują rolnicy uczestniczący w takich programach ochronnych.  Każdego roku pozostawia się niewykoszoną inną cześć łąk, tak aby nie zarosły one całkowicie, co uniemożliwiłoby poruszanie się derkacza wśród splątanych traw.

Na Ionie derkacz był niemal w całkowitym zaniku. Kilkanaście lat temu opracowano program przywrócenia derkacza na tej wyspie, który zakończył się dużym sukcesem. Dlatego nic dziwnego, że dzisiaj w dyskusji o Ionie wśród obserwatorów ptaków, od razu przywołuje się derkacza jako ptaka charakterystycznego dla tej wyspy. Podobny program opracowano także dla wyspy Mull i dzisiaj derkacz spotykany jest także na tej wyspie, zwłaszcza w okolicy Fidden. Populację derkacza w całej Wielkiej Brytanii ocenia się na około 1200 par, z czego na Ionie jest ich około 60. W Polsce derkacz jest rzadko spotykany, chociaż ocenia się, że występuje jeszcze stosunkowo licznie. Gnieździ się w całym kraju, jednak jest to rozkład nierównomierny: liczniejszy jest na północy i wschodzie.

Co jest najbardziej charakterystyczne dla derkacza? Otóż jest go bardzo trudno spotkać i zobaczyć. Nawet na terenach, na których występuje, bardzo trudno jest trafić na moment w którym można go zaobserwować, nie mówiąc już o zrobieniu dobrego zdjęcia. Może być słychać wokoło jego charakterystyczny, „derkający” głos, a mimo to nie można go zobaczyć. Nazwa łacińska derkacza - Crex crex - doskonale oddaje właśnie jego "derkanie". Często jest tak, że wszyscy wokoło go słyszeli, ale nikt nie był w stanie go zobaczyć  Jest ptakiem bardzo płochliwym i szybkim, błyskawicznie poruszającym się i chowającym się w trawie.
Jak pisał Mickiewicz w drugiej księdze „Pana Tadeusza”: 

"Tam derkacz wrzasnął z łąki, szukać go daremnie,
Bo on szybuje w trawie jako szczupak w Niemnie."


Jednym z celów naszego wyjazdu na Ionę było "zapolowanie" na derkacza. Przygotowaliśmy się do tej obserwacji dosyć solidnie przed wyjazdem. Przede wszystkim uzyskaliśmy informacje od członków RSPB (The Royal Society for the Protection of Birds) o występowaniu derkacza na Ionie. Lokalni obserwatorzy ptaków opracowują regularnie raporty na temat występowania derkacza na wyspie. Zapoznaliśmy się ze szkicami i mapami przedstawiającymi przemieszczanie się ptaka w rożnych obszarach wyspy. Poczytaliśmy także o zwyczajach derkacza, sposobie jego poruszania się i komunikacji. Bardzo przydatna jest mała publikacja napisana przez Davida Sextona i Philpa Snowa: "Birdwatching on Mull and Iona".



Zebrane informacje pozwoliły nam na opracowanie mapy potencjalnych miejsc, gdzie moglibyśmy zaczaić się na derkacza. Na Ionie można go spotkać wszędzie tam, gdzie występują obszary nieskoszonych, ale nie za wysokich traw.
W kierunku południowym najlepszym miejscem są łąki w okolicy siedziby straży pożarnej. Z przeprawy promowej trzeba się kierować w lewo, kilku rolników utrzymuje tam łąki w stanie sprzyjającym obecności derkacza.

Na północy wyspy obszar jego obecności zaczyna się już w okolicach ogrodów i łąk Argyll Hotel i dalej na łąkach rozciągających się w kierunku opactwa. 
Kolejne dobre miejsce do obserwacji znajduje się na łąkach za opactwem, gdzie po obu stronach drogi i bocznych ścieżek znajdują się jego siedliska. Łąki te rozciągają się do następnego bardzo dobrego miejsca obserwacyjnego - hostelu Iona, gdzie nawet zbudowano punkt, skąd z ukrycia można próbować obserwacji derkacza.




Tak więc teoretycznie byliśmy dobrze przygotowani - wiedzieliśmy gdzie szukać, gdzie obserwować i czego się spodziewać.
W czasie naszego pobytu na Mull przeprawialiśmy się promem na Ionę kilkakrotnie. Przede wszystkim decydowaliśmy się przeprawiać pierwszym, rannym promem odpływającym z Fionnphort o 8.15. Tak naprawdę pierwszy prom "robi" swój kurs już o 6.30, ale nie figuruje on w regularnym rozkładzie rejsów - kursuje tylko okazyjnie, w jakichś specjalnych okolicznościach, n.p. transport towarów lub sprzętu na Ionę. Trzeba się dowiadywać dzień wcześniej, czy taki kurs jest planowany.

Polecam przeprawę jak najwcześniej rano. Prom o 8.15 jest bardzo dobry, płynęło z nami zazwyczaj dosłownie kilka osób, głównie dwójka nauczycieli do szkoły oraz kilku pracowników hoteli i restauracji na Ionie. Po 2-3 dniach rozpoznawaliśmy już wszystkich, czuliśmy się niemal jak tubylcy......
Następny prom jest dopiero około 10 rano i wtedy zaczyna pływać już regularnie co 20 minut. Dlatego przeprawa pierwszym rannym promem daje sposobność poszukiwania derkacza przez około 2-3 godziny bez obecności nadmiaru turystów. Oczywiście najlepiej byłoby zamieszkać na Ionie i "zasadzać" się w punktach obserwacyjnych nawet już o świcie czy też późnym popołudniem - jest to najbardziej godne polecenia zwłaszcza wtedy, gdy obserwacja derkacza jest głównym celem naszej wyprawy na wyspę.

W sumie 4 krotnie rano zasiadaliśmy wśród traw i łąk, aby móc obserwować i, co najważniejsze, zrobić dobre zdjęcia derkacza.

Po krótkim rekonesansie pierwszego dnia, który poświęciliśmy głównie na zwiedzanie opactwa, zdecydowaliśmy się skoncentrować nasze obserwacje w północnej części wyspy, powyżej opactwa i w kierunku hostelu.
Pogoda była niezła, najlepsza pierwszego dnia. Rano świeciło słońce, ale regularnie przechodziły kilkunastominutowe "showery" deszczu. Derkacz lubi deszcz, wiedzieliśmy także, że lubi pokazywać się w słońcu tuż po opadach. 
Już pierwszego dnia słyszeliśmy charakterystyczne derkanie ptaka w okolicznych łąkach. Pierwsze kroki po przybyciu na Ionę skierowaliśmy do Argyll Hotel, aby "zasięgnąć języka" na temat aktywności ptaka na okolicznych łąkach. Pani recepcjonistka, widząc nasze aparaty i sprzęt fotograficzny, od razu wiedziała po co przyjechaliśmy na wyspę. Dowiedzieliśmy się, że słyszała głos derkacza obok hotelu przez całe popołudnie poprzedniego dnia - ale go nie widziała....... Była to bardzo charakterystyczna rozmowa, której przebieg powtarzał się ilekroć pytaliśmy o obecność derkacza na wyspie - wszyscy go słyszeli, ale nikt nie widział...... Zapewniani byliśmy, że derkacza słyszano w okolicy wielokrotnie - ale niestety nie udało się go poobserwować. Nie zrażało nas to zupełnie, wiedzieliśmy, że turyści i amatorzy obserwacji nie mają często tyle cierpliwości i determinacji w obserwacji w porównaniu do nas. Zresztą sympatyczni skądinąd turyści byli raczej przeszkodą niż pomocą w obserwacji. Ilekroć widzieli nas przyczajonych wśród traw, podchodzili z charakterystycznym, odkrywczym stwierdzeniem: "A, czekacie na derkacza? I co - jest? A, to poobserwuję z wami.....". Zwłaszcza jedna z turystek, w jaskrawej, różowej kurtce była "znakomitym" wabikiem na derkacza........
Niestety, nie zawsze mogliśmy ukryć się całkowicie, derkacz przemieszczał się często blisko drogi, po której chodzili turyści.

Najbardziej udane były pierwsze dwa dni. Zasiadka koło Argyll Hotel była bezowocna, ale już pierwszego dnia usłyszeliśmy derkanie ptaka na trzech obszarach łąk powyżej opactwa i w pobliżu hostelu. Pierwszy "zaderkał' dosłownie klika metrów od nas, odpowiedział mu drugi i trzeci osobnik w niewielkiej odległości po drugiej stronie drogi. Wcześnie rano byliśmy sami w tej okolicy, przez chwilę padał deszcz, ale byliśmy cierpliwi - wiedzieliśmy, że derkacz może próbować przejść na drugą stronę drogi. 
Wiedzieliśmy z opisów, że derkacze często poruszają się po okręgach, pokazują się na bardzo krótko - jeżeli chce się zrobić zdjęcie to trzeba być bardzo czujnym. Co chwilę robił swoje charakterystyczne "crex, crex" i wiedzieliśmy w którym kierunku się przemieszcza. Po chwili ukazał nam się w pełnej krasie..... Poruszał się bardzo szybko, początkowo wychylał jedynie na chwilę - aby nieoczekiwanie "zaderkać" wniebogłosy. Odpowiedział mu natychmiast drugi głos w bliskiej odległości. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć - to było świetne przeżycie.....








Następne dni były podobne, jednak więcej było deszczu i derkacz nie był już tak aktywny. Zasadzaliśmy się na niego w tym samym miejscu - powyżej opactwa w kierunku Iona Hostel. Trzeciego dnia, tuz po kolejnym krótkim opadzie, wyszedł zmoczony  z głębokiej trawy, aby otrzepać się z wody. 
W sumie wrażenia z obserwacji mamy niezapomniane. Plany obserwacji i sfotografowania derkacza "chodziły" za nami od kilku lat. Na Ionie udało nam się te plany zrealizować.










 14 sierpnia 2017


Iona, wyspa Mull, derkacz, Hebrydy, Kolumba, opactwo Iona, prom na Ionę, Oban, Craignure




←02. Szkocja: Iona